CHMIEL

Iwan Kryłow

CHMIEL

W sadzie Chmiel wybujał dziki
I zaraz się obwijać zaczął koło tyki,
Zaś niedaleko stamtąd dąbek wzrastał słaby.
„Co za pożytek z takiego niezgraby?”
Tak Chmiel o tym dąbczaku mamrotał do tyki:
„Gdzie on do ciebie! Nigdy on tobie nie sprosta!
Tyś pani przy nim, choćby już z tego, żeś prosta.
Choć liśćmi, prawda, on kudłaty,
Lecz co za szorstkość, co za kwiaty!
Nie wiem właściwie,
Za co go ta ziemia żywi?”
Tymczasem ledwie tydzień przeminął niecały,
Gospodarz tykę porąbał na opał,
A dąbek w sadzie okopał.
Skutek był doskonały.
Dąbek się przyjął i wypuścił pędy,
A Chmiel już się owija koło niego wszędy.
I już ma dąb od niego i cześć, i pochwały!
Takimi są pochlebcy wszyscy i oszuści:
Taki zrazu na ciebie stek obelg wypuści
I choćbyś Bóg wie jak się starał o to,
Nie spotkasz się od niego z uznaniem ni z cnotą.
Lecz niech ci się poszczęści —
Przed swymi drzwiami zobaczysz go częściej.
tłum. Stanisław Kaczkowski

13 stycznia 2011

Możliwość komentowania jest wyłączona.