KELNER, MAŁE PIWO! Guy de Maupassant

Guy de Maupassant

Guy de Maupassant

Guy de Maupassant

(ur. 5 sierpnia 1850 w château de Miromesnil, w Tourville-sur-Arques w departamencie Seine-Maritime, zm. 6 lipca 1893 w Paryżu) – francuski pisarz, zaliczany do nurtu naturalizmu i dekadentyzmu, znany zwłaszcza ze swoich nowel. Uznany za mistrza zwięzłej, wręcz minimalistycznej formy[potrzebne źródło]. Jego utwory zawierają silne akcenty ironii, satyry i krytyki społecznej, przedstawiają realistyczny, pełen pesymizmu obraz ówczesnego społeczeństwa. 

za wikipedią


KELNER, MAŁE PIWO!

to ciekawa opowieść o dwóch znajomych gawędzących przy piwie na tematy związane z życiem. Hrabia Jan des Barrets prowadzi całe swoje życie w piwiarni pije piwo, pali fajkę a czas przepływa koło niego powoli. Nie jest to normalne zachowanie wypływa z dziecięcej traumy ale więcej o tym przeczytacie jutro w noweli.

Zapraszam do czytania.

Kelner, małe piwo! Strona 2/8
Maupassant Guy

Dlaczego wstąpiłem tego wieczoru do piwiarni? Nie wiem. Było zimno. Mżył drobny deszcz; pył wodny unosił się w powietrzu, przesłaniał gazowe latarnie przezroczystą mgłą i lśnił na chodnikach, a blask padający z okien wystawowych oświetlał wilgotne błoto i zabłocone obuwie przechodniów.
Szedłem bez celu. Chciałem, przejść się trochę po obiedzie. Minąłem bank Crédit Lyonnais, ulicę Vivienne, jakieś inne ulice. Wtem zauważyłem wielką, prawie pełną ludzi piwiarnię. Wszedłem tam bez powodu. Nie chciało mi się pić.
Rozejrzałem się chcąc znaleźć wygodne miejsce i usiadłem obok starszego już, jak mi się wydawało, mężczyzny, który palił tanią, glinianą, czarną jak węgiel fajkę. Sześć czy osiem szklanych spodków spiętrzonych przed nim na stoliku zdradzało ilość wypitych przezeń kufli. Nie przyjrzałem się bliżej memu. sąsiadowi. Od razu poznałem w nim piwosza, jednego z tych stałych bywalców piwiarni, którzy zasiadając w niej rano z chwilą otwarcia, wychodzą dopiero wieczorem, gdy ją zamykają. Był ubrany niechlujnie, miał pośrodku czaszki łysinę, okoloną na karku tłustymi szpakowatymi włosami, które opadały mu na kołnierz surduta. Jego zbyt obszerne ubranie zdawało się być uszyte wówczas, gdy miał brzuch. Widziało się, że spodnie ledwo się na nim trzymają i że ten człowiek nie mógłby zrobić paru kroków nie poprawiając i nie podciągając tej niedbale włożonej części garderoby. Czy miał na sobie kamizelkę? Sarna myśl o jego trzewikach i o tym, co zawierały, napełniała mnie obrzydzeniem. Wy-

24 stycznia 2011

Możliwość komentowania jest wyłączona.