KELNER, MAŁE PIWO! Guy de Maupassant cz.3/3

Mama odpowiedziała stanowczym tonem:
– Nie dam żadnego podpisu. To majątek Janka. Zachowam go dla niego, nie chcę, żebyś go przepuścił na dziewki i służące, jak to już zrobiłeś z własnym spadkiem;
Wtedy ojciec trzęsąc się z wściekłości odwrócił się, schwycił żonę za szyję i drugą ręką zaczął ją z całej siły bić po twarzy.
Kapelusz mamy upadł na ziemię, włosy jej., rozpuściły się; próbowała się bronić, ale nie miała siły. A ojciec jak szalony bił i bił. Mama zwaliła się na ziemię osłaniając twarz ramionami. Wtedy przewrócił ją na plecy i bił dalej odrywając jej ręce, którymi zakrywała twarz.
Co do mnie, mój drogi, zdawało mi się, że cały świat się wali, że odwieczne prawa przestają istnieć. Odczuwałem wzburzenie, jakiego doznaje się w obliczu spraw nadprzyrodzonych, jakiejś potwornej katastrofy czy niepowetowanej klęski. W mojej dziecinnej głowie powstał szalony zamęt. Nie wiedząc dlaczego, zacząłem z całej siły krzyczeć, przejęty strachem, rozpaczą, jakimś obłędnym przerażeniem. Ojciec usłyszał mnie, odwrócił się, zobaczył mnie i wyprostowany zaczął się do mnie zbliżać. Bałem się, że mnie zabije i uciekłem jak ścigane zwierzę prosto przed siebie do, lasu.
Szedłem tak może godzinę, może dwie – nie wiem. Gdy nadeszła noc, upadłem na trawę i leżałem tak oszalały, opętany strachem, pożerany rozpaczą zdolną złamać na zawsze dziecięce serce. Było mi zimno, pewnie byłem głodny. Nadszedł dzień. Nie śmiałem wstać, ani iść, ani wracać, ani uciekać dalej, bojąc się, że mogę spotkać ojca, którego nie chciałem więcej widzieć.
Byłbym tam może umarł z głodu pod drzewem, gdyby nie gajowy, który mnie znalazł i zabrał siłą.
Zastałem rodziców wyglądających jak zwykle. Tylko mama powiedziała do mnie: – Szkaradny chłopcze, narobiłeś mi tyle strachu, przez ciebie całą noc nie spałam. – Nie odpowiedziałem nic, lecz zacząłem płakać. Ojciec nie wymówił ani słowa.
W tydzień później powróciłem do szkoły.
Tak oto, mój drogi, wszystko się dla mnie skończyło. Ujrzałem odwrotną stronę życia – tę złą; i nie widziałem już jego dobrych stron. Co dokonało się w moim umyśle? Jakiż to dziwny przewrót nastąpił w moich pojęciach? Nie wiem. Ale od owego czasu nic mnie nie interesuje, nic mi się nie chce, nie pożądam miłości, nie mam żadnych pragnień, ambicji ani nadziei. I nie przestaję widzieć mojej matki, leżącej tam, w alei na ziemi, podczas gdy ojciec znęca się nad nią.
W kilka lat później matka moja umarła. Ojciec żyje jeszcze. Nie widuję go wcale… Kelner,.małe piwo!…
Przyniesiono mu kufel piwa, które wypił jednym tchem; ale sięgając drżącą ręką po fajkę, stłukł ją. Wtedy uczynił gest rozpaczy i powiedział:
– Patrz! To dla mnie prawdziwe nieszczęście. Teraz minie cały miesiąc, zanim opalę nową.
I rzucił przez wielką salę, teraz już pełną ludzi i dymu, swój zwykły okrzyk: – Kelner, małe piwo! – i nową fajkę!

27 stycznia 2011

Możliwość komentowania jest wyłączona.